poniedziałek, 18 grudnia 2017

ŚWIADOMOŚĆ

"W języku polskim na określenie faktu percepcji bycia w możności, jako możności używamy słowa świadomość. Etymologicznie nie ma ono powiązań ze słowem myślenie czy wyobrażanie sobie. Ma natomiast wspólny źródłosłów ze słowem ŚWIADEK. Można zatem być świadomym bycia świadkiem swojej cielesności, świadkiem swoich emocji, świadkiem swojego procesu myślowego, świadkiem zdarzeń nas otaczających i tych w których bierzemy udział. Można być nawet świadkiem świadka tych procesów, jeszcze ruchomym co pozwala doświadczać różnych perspektyw percepcji. Można być w końcu nieruchomym świadkiem świadka ruchomego a nawet świadkiem świadka nieruchomego. Dalej się nie da, bo dalej jest już jedynie świadek nieprzejawiony. To są właśnie te poszukiwane poziomy Świadomości. Jak zatem widzimy każdemu ze świadków towarzyszy coraz szersza możliwość postrzegania czyli bycia świadomym przyczyn obserwowanych aktów. Świadek jednak nie jest tymi aktami. Nikt przy zdrowych zmysłach, poza Kartezjuszem, nie powie, że jest emocją strachu lub myślą o tym jak smażyć kiełbasę. Powie że on – świadomy tego aktu ma taką myśl lub emocję. Wyraźnie da się odróżnić każdy z rodzajów takiej percepcji od tego kto ich doświadcza. Nie da się pomylić myśli z emocjami czy zdarzeń z naszymi myślami tak jak ujął to Oliver Sacks pisząc, że w zdrowiu psychicznym i fizycznym nie da się pomylić żony z kapeluszem.
Można zadać pytanie czy w takim razie świadomość nie jest procesem biochemicznym ? Ale problem polega na tym, że wszystkim tego rodzajom procesom musiała by towarzyszyć jakaś taka lub inna świadomość. Ciągnąc tego typu rozumowanie ad absurdum, rozpuszczaniu łyżeczki cukru w herbacie czy lasowaniu wapna również powinna towarzyszyć taka czy inna świadomość? Nie jest to zatem proces ani chemiczny ani biochemiczny, przecież wszystko co jest bio jest również zbiorem zjawisk fizyko chemicznych. Jak dotąd nikt nie stworzył samoświadomej świadomości anie nawet życia z substancji chemicznych które składają się na organizm żywy. Dlaczego?Różnicowanie, transcendowanie, poziomów świadomości jest przymiotem umysłu ponieważ to jego użyłem do analizy słowa świadomość. Transcendowanie , oddzielanie na podmiot i przedmiot analizy czy postrzegania jest właśnie jego cechą. Kiedy do rozważań użyjemy innego typu logiki, na przykład logiki paradokosowej, okaże się że wszystkie poziomy świadomości mimo cech pozwalających je odróżniać mają jedną podstawową przewyższającą te różnice cechę którą określamy immanencją. Cecha ta jednak jest domeną wszystkiego co umysłem nie jest, czyli co najmniej świadka obserwującego świadka wydarzeń zachodzących w świecie podlegającemu percepcji zmysłowo-mentalnej. Jak zatem widzimy warunkiem myślenia jest bycie świadomym ale do bycia świadomym wszystkiego innego co myśleniem nie jest nie jest niezbędne myślenie. Kartezjańska teza; myślę więc jestem, jest zatem prawdziwa jedynie w jedną stronę, ponieważ aby być świadomym bycia nie jest konieczne myślenie." J. Bzoma.
"Na satsangu nie interesuje nas szukanie odpowiedzi na pytania dotyczące świata zjawisk, lecz spoglądamy w drugą stronę, w kierunku rozpoznania tego, kim naprawdę jesteśmy. Nie chodzi nam o odpowiedź intelektualną, ale o bezpośrednie Wiedzenie, będące tożsame z Byciem. Tego Bycia nie trzeba robić, ponieważ każda forma działania jest procesem umysłu i ponownym angażowaniem się w świat zjawisk.Nie jest tu prezentowana żadna nowa czy też tajemna wiedza. Przyglądamy się esencji tego, kim naprawdę jesteśmy. Ta odpowiedź jest już w nas. Satsang jest tylko przecieraniem okularów, przesłaniających nam czyste widzenie, ponieważ są zakurzone najróżniejszymi doświadczeniami, które braliśmy dotychczas za rzeczywistość. Konfrontując to ze świadomością, sprawdzamy czy jest tak rzeczywiście jak myślimy że jest, czy też myślenie o tym jak jest, przykrywa to, co jest oczywiste cały czas. Znamy to, ponieważ wszyscy z tego samego miejsca słuchamy, z tego samego miejsca patrzymy, z tego samego miejsca wiemy. Nie jest to miejsce dla wybranych, tylko to jest nasze naturalne, najbardziej podstawowe środowisko.Na satsangu nie zajmujemy więc tym, co mamy zrobić by dostać się do świadomości, co mamy zrobić by się przebudzić, by się oświecić. Już na pierwszym spotkaniu, od razu pada informacja, że JUŻ JESTEŚ TYM, CZEGO SZUKASZ, a ten, który miałby cokolwiek zrobić by dostać się w miejsce, którego szuka, sam w sobie jest największą przeszkodą.Nie jest więc to droga wysiłku, starania się, lecz droga oddania i porzucenia wszystkiego co wiem, wszystkiego co myślę. Jest to droga porzucenia wszystkich poglądów, racji oraz spekulacji i zobaczenia, że również bez tego wszystkiego coś JEST.W takim razie, kim ja naprawdę jestem? Dotychczas całą nadzieję pokładałem w procesach umysłowych, w pragnieniach i dążeniach, sadząc, że to mi da szczęście, że to mnie opisuje. Nagle się okazuje, że to wszystko nie jest tym, co mi szczęście daje, ale tym co mi szczęście przykrywa, co zakłóca spokój i swobodę funkcjonowania.Czego więc chcę? Podążać za zawartością umysłu, za pragnieniami, marzeniami, za tymi wszystkimi wrażeniami pojawiającymi się w świadomości, w taki sposób w jaki funkcjonuje niemal cały świat? Czy może zechcę pójść drogą, którą zaproponowali niegdyś mędrcy, drogą przyglądania się, nie temu CO się dzieje, lecz temu KOMU to się dzieje, drogą KIM JESTEM?"   Nitya 




Jarosław Bzoma
„Krajobrazy mojej Duszy”, to cykl 6 tomów, w których zadaję pytania i staram się dać odpowiedź na fundamentalne psychologiczno-filozoficzne zagadnienia metafizyczne, epistemologiczne i ontologiczne dotyczące człowieka. To sokratejski przewodnik po tym, co ludziom znane i nieznane, czego chcieliby się dowiedzieć o sobie samych, a co często leży na pograniczach i peryferiach ludzkiej świadomości. Co leży w zakresie naszego poznania, a co być może na zawsze pozostanie tajemnicą.
Śniący inaczej - Rozmowy o śnieniu, śnieniu progresywnym. Śnienie progresywne - termin wprowadzony przez autora książki "Krajobrazy Mojej Duszy" Jarosława Bzomę 

Nitya Patrycja Pruchnik Słowo satsang pochodzi z sanskrytu i oznacza 'obcowanie z Prawdą’. Jest spotkaniem, którego celem jest przebudzenie się do Prawdy, powrót do naturalnego stanu Istnienia. Nie jest to nauka, nie jest to kolejny koncept dla umysłu. Potrzebna jest jednak szczera chęć odkrycia tego, co w nas wieczne, niezmienne i wolne. Towarzyszę przy-Jaźni w odkryciu, którego każdy dokonać będzie musiał sam. Udzielam jedynie wskazówek, które zostawili niegdyś inni podróżni. Satsangi są spontaniczne, nakierowane na badanie samego siebie, przyglądanie się Kim Jestem poza uwarunkowaną identyfikacją. 

ŚWIADOMOŚĆ

"W języku polskim na określenie faktu percepcji bycia w możności, jako możności używamy słowa świadomość. Etymologicznie nie ma ono ...